Kategorie: Wszystkie | Przepisy
RSS
poniedziałek, 11 maja 2009
Ojjjj

ale dawno mnie nie było. No bo sie zaczęło :)

Bywa ciężko,ale i tak nie mam prawa narzekać. Wszystkie noce przespane.Dni zdazały sie przeplakane, ale w nocy zawsze spi i to coraz dłużej. Powoli dłużej niz 6 godzin. Niestety tak od 20 do 2 w nocy- moglby od 23 do rana :)

piątek, 20 marca 2009
Mama i syn

po cięzkich bojach, ale cali i zdrowi wreszcie w domku!!

Należałam sie w szpitalu (miesiąc)(juz wiem co to byc pacjentem), ale wreszcie 13 w piątek (moim zdaniem cudowna data) pojawiło sie na świecie 4 kg i 58 cm :)

To cudowne uczucie kiedy przytula sie dzieciaka po raz pierwszy :)

 

wtorek, 27 stycznia 2009
Gorączka minęła

zostało trochę bólu gardła i kataru- no i to osłabienie- niby wszystko oki a od czasu do czasu zawroty głowy. To mój 3 dzień chorobowego.Jeszcze jutro mam wolne.Lekarka chciala mi dac do piątku, ale wyprosiłam, że tylko do srody (po pierwsze troche mi głupio bo nawet tygodnia w pracy nie spedziałam, po drugie jak poczuje sie lepiej to zapewne nie usiedze na miejscu, a w sumie zamiast gotowania obiadów wole pobadac dzieciaki).

Mały jest coraz większy :)

Coraz łatweiej rozpoznac jak leży. Wczoraj TJ zapytał czy to przyjemne jak czuc, ze sie rusza.No i miałam problem- bo nie wiem- w sumie to boli, jest niewygodne, dziwne...a z drugiej strony wywołuje uśmiech i radość.

piątek, 23 stycznia 2009
Wydawało mi sie , że 12

dzieci to dużo- nastepnego dnia było ich już jakieś 20.

Niestety wczoraj dorwało mnie choróbsko i dziś jestem na 1 w mojej zawodowej karierze zwolnieniu lekarskim...no trudno...

38 stopni w ciązy to nic przyjemnego, zreszta 38 to nigdy nie była przyjemność (poza odrą bo jak spadła z prawie 40 do 38 to było fajnie- ale to swego rodzaju ekstremum...)

Wracam do łóżka sie wygrzewać....

wtorek, 20 stycznia 2009
Zbadałam dziś około
12 dzieci. Powoli zaczynam łapać o co biega, co gdzie załatwic i no kurcze podoba mi sie!
poniedziałek, 19 stycznia 2009
I znów był pierwszy raz :)

pod postacią pierwszego dnia w pracy :)

Wygląda na to , że bedzie fajnie:) Ludzie są bardzo sympatyczni i życzliwi, a to chyba podstawa. Szefowa nie wygląda na groźną, a raczej na sympatyczną.

Najgorzej, że w drodze do samochodu poślizgnęłam sie... na szczęście nie upadłam ale nieszczęśliwie postawiłam nogę i boli...i to po 1 dniu w pracy. Mam nadzieje,ze nie jest skręcona i że dam rade chodzic.

 

wtorek, 13 stycznia 2009
Jak to bywa (bo przypadki chodzą po ludziach)

pisma nie ma nadal, a drugiego mi nie wystawią, ale to nic i tak sobie poradze :)

Czekają mnie niezłe wydatki...Stetoskop zaginął w akcji (gdzieś pod koniec stażu), a wiec bede kupować już pediatryczny :)

w żaden, absolutnie żaden fartuch sie nie mieszcze....klapki - hmm maja 5lat...

niedziela, 11 stycznia 2009
Jutro zaczynaja rozwalac

dalszą część mieszkania.Trochę mi szkoda, że trzeba sie wynosic, ale trudno funkcjonować bez kuchni...Znowu sie zaczną bitwy o łazienke...Przez 3 lata dogadywaliśmy sie w 6 osób do jednej łazienki i nie było problemów...a teraz 4 osoby nie moga sie dogadac (ale coz jezeli facet musi brac prszysznic przez pół godziny, no to nie mam pytan...). Z jednej strony to tylko 2 tygodnie,ale z drugiej mnostwo załatwiania no i poczatek pracy (wiec nie mam wyboru- potrzebuje łazienki rano- na 10 min...). Cholernie mnie ta cała sytuacja tam stresuje (to sie kurde nazywa gościnność!!)

Dobra kończe już ten temat bo  i tak niczego nie zmienie a tylko sie irytuje!

Najważniejsze że bede miala prace (papiery w piątek nie przyszły, więc na własne oczy nie widziałam...) i dzieciaka:) No i że remont wreszcie pojdzie do przodu!

Dzisiaj piękana pogoda za oknem- życze wszystkim uśmiechnietego dnia!

piątek, 09 stycznia 2009
Przeglądam moje zakładki

i musze stwierdzić , że wiele sie pozmieniało...blogi zastrzezone albo wogóle ich już nie ma... szkoda...ale sama widze jak dzień sie potrafi toczyć. Często nie mam poprostu już siły żeby siadac do komputera :( A jak pojawi sie dziecię to dopiero będzie :) Dziecko,mąż, pies i dom (aaa i oczywiście ja z ogromną masa własna, z która nie mam pomysłu co zrobic....)- to wszystko pewnie będzie na mojej biednej główce (alez ze mnie meczennica-kto by pomyślał...)

Najprawdopodobniej jutro pojawi sie firma, która dokonczy nam wymiane podłóg w mieszkaniu- pożegnaliśmy poprzednia (robiła to 2,5 miesiąca i zrobiła 1 pokój- a dokładnie zrąbala...ach...) Tak więc chyba dzisiaj wracamy do teściów na jakieś 2 tygodnie. Niestety nie dam rady sie już tak udzielac jak do tej pory- mam dużo załatwiania w tym tygodniu a w przyszłym zaczynam prace. Nie czuje sie najlepiej - brzuch mnie pobolewa, ale to chyba kara za moj pomysł zjedzenia zupki chinskiej...Poza tym dzieciak mocno kopie!!To już prawie 30 tydzień...

środa, 07 stycznia 2009
UDAŁO SIĘ!!

Wreszcie! MZ przysłało odpowiedzi i za półtora tygodnia zaczynam prace na pediatrii i to tam gdzie chciałam!!

Poprostu niewiarygodna ulga- usłyszałam to tylko przez telefon i jeszcze nie moge uwierzyc...Do piątku powinno przyjść pocztą...

środa, 17 grudnia 2008
Dawno mnie nie było...

-nie dostalam rezydentury (czekam na rozpatrzenie odwołania,które wysłał nasz konsultant wojewódzki, jestem 3 w kolejce....)

-od 2 miesiecy mam rozgrzebane mieszkanie i mieszkam u tesciów

-generalnie z oglądnia w kółko tych samych murów załapuje depreche...bokiem wychodzi mi gotowanie i sprzatanie- i nie chodzi o to że tyle sie nagotowałam i nasprzatałam, tylko o to że to jedyne zajecie które wykonywałam

-dzieciak rozwija sie podobno super, kopie coraz mocniej :) i podobno to chłopczyk!

wtorek, 14 października 2008
Podróżowałam

dlatego mnie nie było....ale już jestem, wróciłam do pracy na ostatni staż- neonatologie- i tylko tyle dzieli mnie od bycia lekarzem:)

Zdałam LEP powyżej średniej krajowej - jestem zadowolona. TJ zdał podobnie. Mamy to za sobą- daje to niesamowity spokój. Można powiedziec- wreszcie po studiach!!

środa, 10 września 2008
Trace cierpliwość

poprostu nie mogę nad sobą zapanować- nie pomaga już na to sen, spacer, film.Tłumacze sobie, że jeszcze tylko 2,5 tygodnia i będzie po..., ale to nie pomaga...

Rano wstaje sie coraz ciężej, bolą stawy kolanowe, nie mówiąc już o innych szlachetnych częsciacj ciała...

I pomyśleć, że od 1 września jestem na urlopie...ciężki ten urlop...

 

wtorek, 09 września 2008
Strasznie się zapomina

czego sie nauczyło... Za dużo szczegółów...

Bedzie co ma byc! Najgorsze w niezdaniu tego lepu byłaby konieczność siedzenia jeszcze raz nad tym...chyba bym sie zapłakała....

Już nie mogę sie doczekać jak będzie po, jak pójde sobie na grzybki,na basen... ach...to będzie piękne:)

wtorek, 02 września 2008
Byłam wczoraj u dentysty
Pierwszy raz truto mi zęba na żywca! Przenigdy nie pozwólcie sobie wmówic,że to boli 3 godziny. Ja tego nie rozumiem... nie chce im sie tego znieczulenia wbić czy o co chodzi... Bolał cały wieczór i napewno do 4 rano (później zasnęłam), teraz swędzi... Nie pozwole sobie tak więcej zrobic! To było na 100 % ostatni raz! Przez długi czas trzymałam się tej zasady i wczoraj popusciłam...
piątek, 29 sierpnia 2008
Równo 4 tygodnie

zostały do Lepu... 4 litery bolą mnie niemiłosiernie.

Na wagę nie odważe się wejsc... Dobrze, że ostatnio porzyczono mi bluzki ciążowe i dużą spódnice..., bo nawet do sklepu nie miałabym jak isc.A tam! Najważniejsze zeby dostac to prawo wykonywania zawodu i miec troche spokoju.Móc cieszyć sie z fasolki.No i dostać wreszcie książeczkę ciążową.:)

Czasu już tak mało a tu jeszcze tyle do zrobienia...bleee...

poniedziałek, 25 sierpnia 2008
Byliśmy w Poznaniu

i już więcej chyba nie pojedziemy...a mamy tam jeszcze dwa weekendy spotkań.

Wybili nam szybe szukając niewiadomo czego- radia nawet nie zwineli(nie żeby mi było przykro z tego powodu), tylko przeszukali schowek z przodu , który od pewnego czasu służy za śmietnik...

Więc obdzwoniliśmy jakiś 20 szklarzy(auto) no i żaden w sobotę o 17 takiej rzeczy robić nie umie, bo albo wypił, albo jest poza miastem, albo jeszcze coś innego... nawet moje prośby , że jestem w ciąży i nie mam jak wrócic do domu (prawie 200km) nie skutkowały- kazali mi folie założyc... Ostatecznie dobra kobitka sprzedała nam... szybę... i mój dzielny mąż ją założył na parkingu pod jakimś supermarketem:)

I tak 120 zł poszło... a mogłam za to mieć jakieś sportowe butki, na ktore ostatnio mam taką ochotę...

piątek, 22 sierpnia 2008
jeszcze 39 dni

Aż 39 i tylko 39- mam problemy z siedzeniem... a materiału jeszcze tyle (oczywiscie wydaje mi sie że niec nie pamiętam wiec materiał cały:))

Będe miała z czego chudnąć po ciąży...oj będe...Pewnie mi to z rok zajmnie- w sumie tak do następnej ciąży:)

Miałam chodzic na basen,ale szkoda mi czasu bo poszłoby na to minimum 2 godziny.Niedługo zapomne jak się chodzi (zwłaszcza, że ostatnio nawet zakupy robił TJ). 

 

Ile powinno być progesteronu w ciąży???(nie mogę znalezc....)

środa, 20 sierpnia 2008
Zostało nieco ponad 5 tyg.

a tyle jeszcze przede mną - teraz nie przesypiam nocki ze strachu...

Na jednej kawie wytrzymuje nawet do 2 w  nocy

Podejrzewam, że dzieciak nie będzie lubiał nauki- ja mam do niej poprostu wstręt!!!

wtorek, 12 sierpnia 2008
a oto pierwsze zdjęcie

usg ciąża crl

trochę mało ostre...ale co tam!

Urosło

i zaczeło mu bić serducho. A ja nadal jestem senna i naprawdę sie martwie jak pociągne ten egzamin...Na dodatek ten gorąc, oj nie będzie to wszystko proste.

Nawet kawy za bardzo nie mogę sie napić... Piję bezkofeinową a co parę dni pozwalam sobie na normalną (zdarzawją sie też takie pół na pół).

Aaaaa....i jak mnie wszystko nie wkurza....

środa, 30 lipca 2008
Ciepło będzie do końca wakacji
to nie najlepsza wiadomość dla takich jak ja, którzy całe wakacje spędzą nad książką...już mam dość, liczyłam na to że w przyszłym tygodniu już będzie normalnie...może chociaż wrzesien bedzie zimny...
wtorek, 29 lipca 2008
Uroki ciąży

czyli wszech ogarniające informacje dotyczące tego co wolno a czego nie wolno. Dla mnie (pierwsza ciążą) to jest powoli przytłaczające i przerażające.Pamiętam na studiach i stażu ginekolodzy ciągle powtarzali,że ciąża to fizjologia. Dupa blada nie fizjoloigia (połowa rzeczy zakazana-w zasdadzie więcej niż połowa- nic nie wolno tak naprawde poza wcinaniem sałaty)- no wiem że przesadzam,ale...po choinkę pierniczą że fizjologia i przy prawidłowo rozwijającej sie ciąży wszystko wolno.

 

Wieczorem dopadły mnie...poranne mdłości. Mam nadzieje,że to pierwszy i ostatni raz...:(

 

Wczoraj przeczytałam na jakimś poratlu opisującym tygodnier ciąży informacje dotyczące 4 tygodnia- jeżeli jeszcze nie przestałaś to czas jest pomyśleć o zaprzestaniu picia alkoholi i palenia papierosów...niektóre myślą o tym przez nastepne 36 tygodni...Później widze takie panny pod patologią ciąży schowane za winklem z fajeczką. Jedna wypaliła prawie przy mnie pod rzą z 4 fajki. No matko, tak truc to można samą siebie ,a nie jak się ma jeszczer kogoś w brzuszku!Wiem że to nie jest proste, ale to stan wyższej koniecznośc...przynajmniej ja tak sądze...

poniedziałek, 28 lipca 2008
Poranek z rodzinnym

Matko ile przeróżnych sytuacji, problemów spotyka się u lekarza rodzinnego...W szpitalu tez tak jest , ale jakoś w główce mamy- szpital to szpital tam leżą naprawde chorzy. Poza tym ilu tam ma sie pacjentów pod sobą? Napewno nie około 20 i napewno nie codziennie innych:).

No i niestety czas do książek (a najchetniej poszłabym spac...). Ten LEP to jakas masakra...ukrop niesamowity, a tu nad książką trzeba siedzieć...a tak to kiepsko idzie, wolno, mozolnie. Tak naprawdę to nie wiem jak to robić...testy, tylko testy. czy do tego cąły temat,czy tylko odpowiedz na pytanie...

niedziela, 27 lipca 2008
To był tydzień

pełen emocji

Wg USG jestem w 4 tyg.7 dniu:)

Powiedzieliśmy już dziadkom(z zastrzeżeniem że to wcześniej i niech nie wygadają sąsiadom), bo później nie bedziemy się widzieć przez miesiąc...ale sie nastresowałam... Hmm może nie nastresowałam ale  emocje były przeogromne...

Teraz powoli opadają i bedzie można iśc dalej z nauką... mam nadzieję...

Wydaje mi się że to będzie chłopczyk:) Zaczełam już wybierać imię:) pierwsze typy- Stasiu, Piotr

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13